wtorek, 24 grudnia 2013

Koniec.

Po co wspominać coś co było ? Trzeba żyć teraźniejszością, cieszyć się z każdej chwili. Ludzie którzy są zakochani patrzą na świat inaczej, tak jak ja teraz. Chciałam tu pisać to co przeżyłam, czego nie da się zapomnieć, upamiętnić tamte chwile. Dzisiaj jednak stwierdziłam, że to bez sensu jeżeli to już było. Wspominam tamte czasy i źle, i dobrze. Niezależnie od tego kim jesteśmy, jakie mamy charaktery, najważniejsze by być sobą i nie patrzeć na swoje błędy, które popełniliśmy. Chcąc, nie chcąc życie idzie do przodu, a my się z dnia na dzień starzejemy, osiągamy cele, zakładamy rodzinę. Z czasem rozumiemy po co jesteśmy na świecie, może to banalne, ale prawdziwe. Miłość ? Moim zdaniem istnieje dla innej osoby może to być stereotyp, a dla innej to tylko wymysł. Dziękujmy za każdy moment na świcie, za wszystko co nas otacza i za ludzi, którzy są dla nas wszystkim i niczym. " Nie będę tłumaczył się ja winny ktoś co złego w tym że kocham Cię, mam alibi pytaj o co chcesz " Dziękuje dla wszystkim, będę sobą i tyle mam do powiedzenia w tym temacie. Więc sajonara, kocham Piotrka piczki <3 Oby to trwało jak najdłużej.

22.12.2013 <3

środa, 25 września 2013

Rozdział 1.

24 sierpień 2011
Znowu miał się zacząć rok szkolny, te same osoby, te samo nudne życie. Chcąc nie chcąc musiało się to stać. Pomyślałam, że fajnie by było coś zmienić w swoim życiu po tych przypałach na wakacje. Obiecałam sobie, że zacznę się uczyć, oczywiście mama mnie wyśmiała i powiedziała, że wie że i tak to nic nie da. No pewnie miała rację, bo z moim zapałem do nauki bywało różnie, ale chciałam się przyłożyć. Nic miało mnie nie rozpraszać, no może oprócz osób zwanych chłopakami. Wiadome jak każda 11- latka miałam wyobrażenie wiecznej miłości, księcia z bajki na białym koniu, magicznym pocałunku, ale ile z tego było wtedy prawdą ? Jak na tak młodą osobę dużo przeżyłam, ale to co było
minęło. Dość często myślałam jaka bym była, gdyby nie tamte wydarzenia z dzieciństwa 
i czy często miałabym koszmary ? Pomijając fakt, że życie szło do przodu poszłam się przejść. Wyobrażałam sobie jak minęły szybko wakacje, jak się zmieniłam, jak inaczej nastawiłam się do życia. Przy parku był taki śliczny blond chłopak, nigdy wcześniej go nie widziałam, było to dziwne, gdyż moje miasto jest dość małe i każdy się praktycznie zna. Miał oczy koloru niebieskiego, nigdy nie widziałam tak głebokiej barwy oczu, przez jego źrenicę widziałam całą jego duszę. Był nieszkodiwy, nie groźny, taki czysty, piękny. Na tamtą chwilę nie znałam jego imienia, nie wiedziałam o nim praktycznie nic. Gdy zauważył, że patrzę na niego z otwartą buzią zaczął się śmiać, a ja zrobiłam się czerwona i poszłam 
w drugą stronę. Żałowałam, że nie podeszłam, nie spytałam o numer ani o nic innego. Nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Bałam się, że nigdy więcej go nie spotkam. Całą noc nie spałam myśląc czy ma dziewczynę, skąd jest, czy jeszcze go kiedyś zobaczę. Następnego dnia poszłam do parku, siedziałam tam całe 4 godziny, ale jak go nie było tak go nie było. Wróciłam do domu smutna, ogarnęła mnie myśl, że nigdy go nie spotkam. Widziałam w nim coś niezwykłego, jego oczy, jego uśmiech. Myślenie o nim doprowadzało mnie do szału. Mama zawołała mnie pytając czy chce coś zjeść, odpowiedziałam że nie 
i byłam gotowa do wyjścia, lecz mnie zatrzymała. Kolejna matczyna rozmowa o tym czy coś się stało, przecież nie powiem jej o tej sytuacji, więc wykręciłam się okresem. Niby bardzo bolał mnie brzuch i chce się już położyć. Popatrzyła na mnie i dalej oglądała telewizor. Zaszłam do swojego pokoju i się zamknęłam, puściłam jakiegoś smuta i próbowałam zasnąć. Tak było przez kolejne 4 dni. Do roczpoczęcia roku ... 

W dzień rozpoczęcia roku, wszystko się zmieniło, wszystko nabrało kolorów i sensu. 
Dlaczego ? To już w krótce :)

czwartek, 4 lipca 2013

Prolog.

8 kwietnia 2012

Gdy już chciałam się poddać i stałam przed lustrem z pistoletem mojego ojca, zobaczyłam Go. Nie chciał żebym się poddała, ale dlaczego ? Toż wszystkie dotychczasowe problemy były spowodowane jego obecnością w moim życiu. Odwróciłam się, lecz nikogo nie ujrzałam. Z oczu zaczęły płynąć mi łzy, zastanawiałam się, po co chłopak, którego kochałam, aż tak zniszczył mi życie ? Po tym wszystkim, co razem przeszliśmy. Po chwili postanowiłam odłożyć pistolet, w rozpaczy pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko i zaczełam płakać. Wiedziałam, że kolejny raz stchórzyłam, nie umiałam tego zrobić. Może byłam za bardzo wykończona psychicznie ? Jedna myśl mnie trzymała przy życiu : kiedyś i tak zginę. 

To był najgorszy dzień w moim życiu, a bynajmniej tak myślałam - gorzej nie będzie. A jednak mogło być ...